GRYPoprawione gry… do poprawki!

Poprawione gry… do poprawki!

Ostatnio nastała moda na poprawione, odświeżone i „udoskonalone” wersje starych hitów. Niedawno światło dzienne ujrzała „remasterowana” edycja obu części gry BioShock, teraz zaś pojawiły się nowe wersje gry Batman: Return to Arkham. Wszystko byłoby świetne, gdyby nie mały problem – te gry zostały zepsute.

 

Niestety, już zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że długo wyczekiwane gry, mimo wielu zapowiedzi i ogromu czasu oczekiwania, po premierze nie nadają się do niczego. Przykłady można mnożyć: No Man’s Sky, Mafia III etc. Potrzeba było wielu patchy, aby gra była choć trochę grywalna, ale i tak największe błędy nie zostały naprawione. No dobrze, to nowe gry, twórcy się spieszyli i robili wszystko od podstaw – tak można to tłumaczyć. Ale jak wytłumaczyć fakt, gdy z dobrej gry, po poprawkach robi się coś o wiele gorszego?

 

 

To również nie jest jednorazowy przypadek. Jakiś czas temu pojawiły się dwie części gry BioShock w wersji Remastered. Dodano co prawda nieco odświeżoną grafikę i wsparcie dla rozdzielczości 4K, ale… nawet na maksymalnych ustawieniach postępu nie widać, błędy części poprzedniej nie zostały poprawione, a na dodatek pojawiły się nowe tj. sporadyczne i nieusprawiedliwione przycięcia nawet na potężnych komputerach oraz kasowanie się ustawień. Przecież twórcy pracowali na doskonale znanej bazie, wiedzieli jakie są problemy, mieli czas, a i tak nie zrobili wszystkiego jak trzeba.

 

Podobnie jest z Batman: Return to Arkham. W porządku, mamy lepszą oprawę graficzną oraz połączenie dwóch świetnych gier w jednym zestawie, ale cóż z tego, skoro płynność animacji nawet na wydajnych komputerach jest po prostu słaba, natomiast tekstury postaci w niektórych przypadkach są po prostu słabo dopasowane. Twórcy przesadzili również z efektami świetlnymi, które w wielu przypadkach psują mroczny klimat wprowadzając atmosferę festynu.

 

Czy to już moda na psucie świetnych gier „poprawionymi” wersjami. Wielu młodszych graczy z pewnością z chęcią poznałoby starsze i kultowe już tytuły w nowoczesnej wersji. Ale takie edycje raczej do tego nie zachęcają.

 

 

2+2=